Dlaczego zawsze muszę wyznaczać sobie "od tego dnia się odchudzam"?
Czy naprawdę łudzę się, że po wystawieniu ocen będę mogła?
A nie, bo cośtam.
Bo sratytaty.
Pomóżcie mi.
Bo ja tęsknię.
Usunę tego bloga. I założę innego. Jakoś tak w okresie wakacyjno-wrześniowym.
Bo bez znaczenia do którego liceum pójdę, to będzie to nowy początek, nowa szansa.
Kochaj mnie.
Dostałam rolki wcześniej i jeżdżę na nich co najmniej po godzinie dziennie. Na razie po osiedlu, ale w czwartek o 8 mam zaplanowane dwie godzinki intensywnej jazdy (będę gonić moją mamę, która będzie biegać. Jest niesamowita) na dobrej ścieżce, specjalnie dla takich jak ja przygotowanej.
Dzisiaj wróciłam ze szkoły do domu na piechotę (4 kilometry? Coś koło tego.). Podobało mi się. Będę musiała się przyzwyczaić. Tylko trochę drażni mnie brak chodnika.
A teraz czas na myśl filozoficzną, z którą tę notkę zaczynałam pisać.
Na moim osiedlu jest taki chłopiec, ma może trzynaście lat, który jest niepełnosprawny umysłowo. Nie wnikam co mu jest. Nadpobudliwość, niemożność skupienia się, takie sprawy. No więc, ten chłopiec jeździł sobie dzisiaj rowerem. W pewnym momencie minęłam go, jadąc w drugą stronę. Powiedział do siebie, takim głosem jakby bawił się i udawał dowódcę: „Jedź szybciej. To rozkaz!”. I zaczęłam się zastanawiać, czym ja się od niego różnię.
On mówi głośno, i wszyscy wiedzą, że jest chory. Ja mówię cicho, i nie zachowuję się jak osoba z zaburzeniami.
A może wszyscy jesteśmy chorzy?
We wtorek egzaminy.
W czwartek się kończą.
A WTEDY MOŻNA NIE JEŚĆ!
UHU UHU UHU UHU UHU!
Nie mogę się doczekać!
Wrócę, jak odzyskam sprawną wagę.
http://www.youtube.com/watch?v=Pyp34v6Lmcc
AquaSlim w torbie, nogi w adidasach, karnet na fitness w drodze, chęci w sercu.
Jutro się zważę. I pobiorę obwody.

"Kocham Cię. Miałam załamanie, ale od TERAZ wracam. Thinspirujesz mnie. Moja data- 5 marca- zacznie mi przypominać Ciebie, Maddie. I będę wiedziała, że ten 5 marca jest dla mnie kamieniem zwrotnym, na którym jest wielki napis: ABBY BIERZE SIĘ ZA SIEBIE NA POWAŻNIE."
TAK.
I będę najlepszą z najlepszych.
BĘDĘ. Koniec ze słabą Abby.
Wyznaczam sobie cel- 47 do wakacji. Nie wiem ile ważę. Dziesiątego będę miała wagę. Ale niezależnie od tego, 47 do wakacji MA BYĆ.
Nie, panno mario, tak się bawić nie będziemy. Masz mieć silną wolę, a nie randki w kiblem. Odchodzę od panny marii. Będziemy się bawić, panno mario, gdy wytresujesz swoją silną wolę i przestaniesz rzygać.
Z pozdrowieniami umysł i dusza panny marii.
Dzisiaj dwa razy straciłam rzygowe dziewictwo. Nie będę potrafiła już w normalny sposób patrzeć na kibel u mnie w szkole.
Dzisiaj siedziałam w kościele obok idealnej dziewczyny.
Nie dość, że była bardzo szczupła i bardzo śliczna, była ubrana z klasą i stylem, rzucała się w oczy, ale nie raziła po nich wszystkich na około. Miała delikatne dłonie, z pięknymi paznokciami (moje są na razie półmetku przestania obgryzania), pomalowanymi delikatnym lakierem. Jej ruchy były płynne i z gracją, ale było widać, że nie robi tego specjalnie, tylko wychodzi jej to naturalnie.
Czułam się przy niej jak gruby, bezkształtny worek wnętrzności.
Ale zmienię to. Moja dieta idzie coraz lepiej.
Because I can make it big.
DZIEŃ PIERWSZY
Plan diety
Pierwsza tura: Dieta Śniadaniowa: od 24.02 (dziś) do 6.03 (11 dni)
Druga tura: Jeśćjaknajmniej: od 7.03 do 13.03 (7 dni, w ciągu których na widok owoców będzie mi się chciało rzygać)
Trzecia tura: Dieta Śniadaniowa: od 14.03 do 20.03 (7 dni, ostatni dzień Diety to pierwszy dzień pobytu Ramony- dziewczyny z wymiany- u mnie w domu).
Dzisiaj:
Przed śniadaniem: Ćwiczenia
6.30- dwa jajka na twardo, mleko z płatkami (cookie crisps. Powinny być muesli!), szklanka soku pomarańczowego i zielona herbata. Miałam w planach zjedzenie jeszcze tosta z serem, ale zazwyczaj jem jedną rzecz, nie trzy.
11.15- kiwi
12.40- kiwi i pół mandarynki (mogłam sobie odpuścić -.-)
Ładnie, ładnie. Podoba mi się ta dieta.
Jedno pytanie- ziemniak to warzywo, prawda?